Koncert, na który nie pojechałem i pewna dawna historia…

Nie miałem siedzieć dziś przed komputerem, tylko najpierw w pociągu, a potem na sali koncertowej Europejskiego Centrum Muzyki im. Krzysztofa Pendereckiego na miejscu XIII w rzędzie I, ale moja żona dostała spore zlecenie, które po części musieliśmy wykonać razem, a i ja sam – na tak długą podróż – nie czuję się do końca na siłach. W Lusławicach za kilka godzin zostaną wykonane Strofy, sytuacja warta odnotowania, bo to utwór rzadko grany, z którym przy okazji wiąże się nielicha historia, więc skoro nie będzie relacji z koncertu, to może chociaż opowiedzmy o wydarzeniach sprzed lat? Opis pochodzi z nieocenionej książki Ludwika Erhardta Spotkania z Krzysztofem Pendereckim:

„Tymczasem jednak wypadki potoczyły się jeszcze inaczej. Na wiosnę 1959 roku Krzysztof Penderecki postanowił wziąć udział w II Konkursie Młodych Kompozytorów organizowanym przez Zarząd Główny Związku Kompozytorów Polskich. Miał trzy gotowe utwory, warunki konkursu nie ograniczały liczby zgłaszanych kompozycji, lecz młody autor obawiał się, że jury może niechętnie odnieść się aż do trzech partytur pisanych tą samą ręką. Jedną zachował więc w rękopisie, dwie dał do przepisania zaprzyjaźnionym kopistom z Polskiego Wydawnictwa Muzycznego, po czym trzema osobnymi przesyłkami opatrzonymi zgodnie z przepisami, trzema odrębnymi godłami, wysłał je na konkurs. Miał świadomość, że w porównaniu z komponowanymi wówczas przez jego rówieśników utworami partytury jego mają znaczną wartość. Był pewien, że zostaną nagrodzone. Lecz jednocześnie tak bardzo zależało mu na I nagrodzie, którą miało być stypendium zagraniczne – jedyna możliwość by choć na chwilę odetchnąć atmosferą „wielkiego świata” – że nie mógł doczekać się dnia rozstrzygnięcia tego konkursu. W jury zasiadali: Andrzej Dobrowolski, Witold Lutosławski, Stefan Poradowski, Kazimierz Sikorski, Bolesław Szabelski, Stanisław Wiechowicz, Bolesław Woytowicz. Poza swym profesorem z tego grona znał wówczas tylko Andrzeja Dobrowolskiego. 26 kwietnia wieczorem, z sercem łomoczącym z emocji, zadzwonił do niego. Następnego dnia prasa i radio podały wiadomość o sensacyjnym wyniku II Konkursu Młodych Kompozytorów: I nagrodę przyznano za Strofy, dwie równorzędne II nagrody za EmanacjePsalmy Dawida – wszystkie trzy utwory skomponowane przez młodego, nikomu jeszcze nie znanego asystenta wydziału kompozycji krakowskiej PWSM, Krzysztofa Pendereckiego.”

Nieźle co? A na tym nie koniec – w Szkicach o Krzysztofie Pendereckim Krzysztofa Lisickiego znajdziemy jeszcze ciekawe dopowiedzenie: „Zbulwersowane jury ZKP uważając nie wiedzieć czemu, że trzy nagrody na jednego człowieka to stanowczo za dużo zmieniło ad hoc regulamin konkursu, wprowadzając doń klauzulę, która odtąd zastrzegła, że jeden kompozytor nadsyłać może na ów konkurs tylko jeden utwór. Te zabawne perypetie zafrasowanego jury nie zmieniły oczywiście wyników konkursu w 1959 roku (…).”

Swoją drogą ciekawe czy ta – moim zdaniem wprost durna – zasada nadal obowiązuje?

A poniżej, wraz z fragmentami partytury Strof – do oglądania i analizowania których zachęcam jeśli ktoś ma ochotę i wystarczającą wiedzę (ja np. nie mam wiedzy, a ochotę do oglądania owszem) – zamieszczam też trzy wspomniane kompozycje do wysłuchania.


Skany pochodzą z pierwszego wydania partytury (PWM 1961) i korzystamy tu z wyimków na prawach cytatu.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze