Koncerty online: część 1

Od miesięcy regularnie przychodzą powiadomienia o kolejnych koncertach online. Z początku uznałem je, po prostu, za smutną konieczność. Skoro nie może być pełnowymiarowych gigów, to niech chociaż będą ich namiastki – sam również innej możliwości funkcjonowania artysty w zastanej rzeczywistości nie potrafiłem wskazać.

Później mina zrzedła mi jeszcze bardziej – jakość (większości) produkcji, uważam, wręcz psuła zarejestrowaną muzykę. Na szczęście wraz z mijającym czasem coś drgnęło i raz po raz w ucho (i oko) wpadały materiały warte puszczenia w eter. Właśnie nimi chciałbym się dziś podzielić.

Lista jest krótka, więc niech stanie się początkiem cyklu, do którego spróbujemy powracać i aktualizować stale ten zbiór? Sam jestem ciekaw propozycji innych niż swoje własne.

No to ad rem:

Józef Skrzek: „No jednak są pewne różnice jak masz 18 lat i jak masz więcej. Teraz niestety jest inaczej, z różnych powodów, ale tu nie ma żadnej rutyny, nic więcej niż za młodu cię nie osłania. Ty zawsze musisz przygotować się prawidłowo – przede wszystkim wewnętrznie – do tego wejścia, ty musisz być dobry. Reszta może się odbywać w sposób bardzo różny – możesz dysponować tym wszystkim, co dziś się będzie działo, ale masz nad sobą i przed sobą potężne moce i biorąc to razem, często dzieją się rzeczy dramaturgicznie wyjątkowe i zawsze oczekuję takich nowych odkryć podczas muzykowania”. Źródło: O muzyce się NIE gada.

Mikołaj Trzaska: „To takie spotkanie się ze sobą, ale właśnie z takim jakim się jest – nie możesz oszukiwać i jakakolwiek próba popisywania się muzyczną elokwencją ląduje od razu w kiblu, tzn. Ty lądujesz w kiblu i nagle wszystko się na Ciebie wylewa. Odkrywasz swoją bezbronność i to musi również wydarzyć się w zespole, ale dobrze jest mieć takie doświadczenie grania samemu. Lubię taki rodzaj samotności, kiedy wiesz, że jednak nie jesteś sam bo wchodzisz w dialog ze sobą. Myślę, że to robią też pisarze czy poeci – prowadzą wewnętrzną rozmowę, zbudowaną na pierwotnej serii pytań i odpowiedzi, a potem rozwijają tę historię.” Źródło: O muzyce się NIE gada.

Raphael Rogiński: „Moje dłonie są bliższe afrykańskim niż europejskim, a poza tym byłem rzeźbiarzem i jak czuję drewno to rzeźbię z nim. (śmiech) I gitara to oddaje. Zresztą ja nie mogę się ruszać i to nie jest kwestia wstydu, kompleksów czy krępacji. To tak jakbyś był na imprezie w pięknym miejscu i miał wybór – albo się upić, albo nie. Albo przez cały wieczór kontemplujesz to miejsce, albo ograniczasz sobie pole widzenia (śmiech). Dzięki temu mam większą możliwość kreacji dźwięku. Ja raz siedzę raz stroję i to ma duże znaczenie. W Wovoce i Alte Zachen łatwiej było stać, a solowe koncerty wymagają tego drugiego. Siedzisz i musisz przy niej być, tak jakbyś się przytulał do gitary. Okazujesz jej też jakiś szacunek w ten sposób (śmiech)”. Źródło: O muzyce się NIE gada.

Krzysztof Penderecki: „Ja to nazywam olśnieniem – moment gdzie człowiek sobie zdaje sprawę, że nie panuje nad materiałem. Kończy się panowanie, bo ten pomysł rozbija mi formę, ale zawsze wtedy idę w tym kierunku, coś irracjonalnego (…). Wtedy właśnie powstają najlepsze utwory, czy najlepsze fragmenty utworów. [Najchętniej] pisałbym tylko kameralną muzykę (…) o wiele trudniej ją napisać niż wielki utwór oratoryjny.” Źródło: Rozmowy na nowy wiek, rozmowa z Krzysztofem Pendereckim

Patryk Zakrocki: „Można grać na gitarze – i to podejście wydaje mi się właściwe – jako na instrumencie harmonicznym, który ma otwarte, wybrzmiewające struny przez co zupełnie inaczej można prowadzić melodię i głosy, a ja używałem jej jak skrzypiec, czyli monolodycznego instrumentu do szybkiego i zwinnego przesuwania się po częstotliwościach (śmiech), a gitara ma tę cudowną możliwość grania dużymi masami dźwięków. To jest w niej piękne i dlatego ją porzuciłem, a później – dopiero po latach – zacząłem słuchać muzyków korzystających z niej we właściwy sposób.” Źródło: O muzyce się NIE gada.

Redaktor portalu Ze Słuchu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze