Urodziny Józefa Skrzeka

Napisać coś o Józefie Skrzeku w dzień jego urodzin, tak by nie było banałem, tanią laurką czy powtarzaniem tego, co już padło w zeszłych latach, a jednocześnie pozostawało szczerym życzeniem – bo przecież to jest przy tej okazji najważniejsze – zdaje mi się zadaniem nie tak znowu prostym, ale spróbuję.

Po pierwsze, pan Józef to WEREDYK, z którym (właśnie przez tę cechę) świetnie się pracuje, bo od razu wiadomo na czym stoimy. Jak jest dobrze, to widać uśmiech od ucha do ucha i od razu o tym wiemy, a jak jest źle, to jest grymas i dosadny komunikat – równie natychmiastowo artykułowany. Pamiętam jak dziś, taką sytuację na Las, Woda & Blues, gdy miał on zagrać na Hammondzie z zespołem Gerrego Jablonskiego, ale z przyczyn logistycznych nie było do instrumentu kolumny Leslie, walnął w klawisze i powiedział: „Brzmi jak koza! Meeee, meeee”. Nie było mi łatwo, bo zawaliłem tę sprawę, ale stało się też jasne, że żadnych niedomówień, półsłówek czy chowania czegokolwiek za zasłoną konwenansu nie uświadczymy i jakoś dziwnie odetchnąłem z ulgą – taka otwarta i szczera forma komunikacji naprawdę WIELE ułatwia, czego szybko doświadczyłem w drugą stronę. Mieliśmy luźny plan, by dwa dni później zagrać solo drobny recital organowy, ale pan Józef upierał się, że pisałem w mailu o innej dacie. Gdy odczytaliśmy razem wiadomość i okazało się, że miałem rację, przeprosił mnie chyba z sześć razy i tak mocno, że aż mi było nieswojo… Niby drobne sprawy, a jakoś wiem, że ich nie zapomnę. A teraz z innej paki – bywałem, jako słuchacz, na koncertach dla Józefa Skrzeka trudnych: widziałem na jego twarzy i słyszałem natychmiast, że gra mu się ciężko, po czym dosłownie w trakcie jednego utworu przychodził przełom, improwizacje i te trudy przełamywał – wtedy myślałem sobie „cholera, nie poddał się!”. A przy tym coś już zupełnie wyjątkowego – często gdy gra można zobaczyć jak sam się z tego po prostu cieszy – że partie jego i kolegów mu się naprawdę podobają, wciąż do tego, co robi ma WIELKIE przekonanie.

Czego więc życzyć? Panie Józefie – niech się Pan nie zmienia! 100 lat!

Autor szkicu: Łukasz Kacperczyk

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze